Do Popradu dotarliśmy autobusem... Racja - nie mogło być tak łatwo! Oczywiście zanim to nastąpiło musieliśmy spóźnić się na busa do Stasikówki, przejść pieszo w strugach deszczu gro drogi i złapać dwa stopy. Już pod koniec dnia (także autostopem) dojeżdżamy do Spiskiego Bystrego. Pierwszy nocleg już w Tatrach.
Poranek przysporzył nam problemów z kuchenką co skończyło się zepsuciem pompki do paliwa. Jako że większość naszego prowiantu wymagała obróbki cieplnej, do końca wyjazdu opracowaliśmy do perfekcji gotowanie strawy nad ogniskiem.
Obieramy nowy kierunek z perspektywą nadrobienia niebagatelnych kilometrów. Na początek czeka nas zejście po zarośniętym zboczu. Znajdujemy się znowu w dolinie, na tej samej wysokości z której ruszyliśmy. No cóż – norma. Po chwili trafiamy na drogę i raźnym krokiem zmierzamy ku górze.
Wtem naszą uwagę przykuwa nieziemski smród... odór rozkładających się w upale zwłok. Na polanie tuż obok leżało paręnaście martwych zwierząt różnego gatunku, każde w innym stadium rozkładu. Dziwne. Tego dnia rozkładamy biwak na granicy lasu. Zbieramy się z samego rana i ruszamyku Królewskiej górze.
Wchodzimy na połoninę. Chwila odpoczynku i ruszamy dalej - tym razem granią. Tu wpadamy na europejski szlak e8 prowadzący wgłąb Królewskich Tatr. Jest to najlepiej przygotowany szlak wschodnich Tatr Niżnych - co oznacza, że innych, pomniejszych ścieżek nie ma nawet co szukać...
Po prawie całym dniu na wietrznej grani znajdujemy miejsce na biwak, zbieramy drewno na opał i szykujemy kolacje.
Nie ma żadnych ławeczek czy schronów- nie ma śmieci, tłoku i hałasu. Można zagłębić się w dzikiej naturze, która jest tu szczególnie bujna. Po kilku dniach schodzimy do Vysnej Boci. Łapiemy stopa z powrotem do Popradu i autobusem wracamy do domu
Oto kilka zdjęć:
Uczestnicy: Olaf Tychawski, Maksym Tychawski
Maksym Tychawski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz