Tatr przebicie

Cós tam, Zustang? 

     Dawno, dawno temu, powstał projekt aby przewiercić Giewont i poprowadzić przez niego autostradę na Słowację. Cóż, poczciwy rycerz w narkozie nie przeszedł operacji plastycznej, i dobrze się stało. 

     Zustang Team postanowił jednak przebić Tatry... rowerem!
(uspokajamy tutaj strażników Texasu, Tatr i prawa; w miejscach niedozwolonych dla roweru, nosiliśmy  nasze maszyny na plecach) 

      Jednodniowy (a raczej całodobowy) projekcik zaczął się, jak zwykle, niewinnie od swobodnego przeglądania mapy Tatr (nie trudno tego nie uniknąć kiedy pracuje się w budce z mapami)
Dwie dolinki i dzielący je masyw Kasprowego Wierchu szczególnie przykuły naszą uwagę. Dolina Suchej Wody i Cicha Dolina po stronie słowackiej. 
          Obie są udostępnione dla rowerzystów. Obie wyglądały jakby chciały się połączyć, jakby dążyły do siebie, jakby chciały złączyć swoje koniuszki i stać się jednością, niczym dwa koła w rowerze, które jedno nieustannie goni drugie...lecz nigdy nie będą razem. Obie rowerowe. Obie tak blisko siebie. Czemu by nie przenieść rowerów przez Suchą Przełęcz i zrobić jedynie, niepowtarzalne i niezapomniane ""Przebicie Tatr"!?


Oto filmowa relacja z tejże wyprawy: 





     Kiedy znaleźliśmy się po Słowackiej stronie czekał nas powrót. Powrót, początkowo zbagatelizowany przez szczyny cel, jakim było przebicie Tatr, sprawił spore kłopoty... jakoś w domu nie zwróciliśmy uwagi, że od strony słowackiej mamy ok. 100 km nazad asfaltem ....
Jednak daliśmy radę! Nie było łatwo, gdyż byliśmy po (jak widać na filmiku) niezbyt długim śnie, dającym się we znaki podjeździe - bez podprowadzania- do Murowańca, przeniesieniu przez masyw roweru i zjeździe- ale daliśmy radę! 






Jak? Zapraszamy do korespondencji! (bo po co się tu rozpisywać na ten temat :P ) 
Nadmienię tylko, że mieliśmy dużo szczęścia, trochę-jeszcze- siły i szczyptę rozumu ;]


No to Zustang! 











Jan Kardasiński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz